Zdrowe placuszki owsiano-gryczane

Zdrowe placuszki owsiano-gryczane na słodko

Bardzo zdrowe, bardzo pożywne i baaardzo smaczne placuszki. Świetne na śniadanie, kolację czy po treningu. Przepyszne na ciepło, jak i na zimno. Można przygotować je dzień wcześniej i zabrać do pracy. Stanowią pełnowartościowy posiłek dla całej rodziny.

Idealne dla osób dbających o linię, gdyż są niskokaloryczne i lekkostrawne, a przy tym sycące. Zawarte w placuszkach otręby pobudzają jelita do pracy i działają niczym miotełka.

Mój wybredny 4-latek je uwielbia  🙂  Gwarantuję, że Wam również posmakują 🙂

 

Składniki na dwie porcje (cztery placki):

2 całe jajka od szczęśliwej kury 😉

10 dkg twarogu półtłustego

3 łyżki otrąb owsianych

3 łyżki otrąb gryczanych

1 łyżka suszonej żurawiny

1 łyżka suszonych moreli

olej kokosowy do smażenia

 

konfitura / dżem lub świeże owoce i syrop klonowy

 

Rozgnieć widelcem twaróg. Dodaj otręby, suszone owoce (jakie lubisz) i wymieszaj. Roztrzep lub zblenduj jajka i połącz wszystkie składniki. Na rozgrzanym oleju kokosowym (nierafinowanym!) kładź łyżką masę formując zgrabne placuszki. Smaż z obu stron, aż nabiorą złotego koloru.

Podawaj z ulubioną konfiturą lub polej syropem klonowym i obłóż sezonowymi owocami.

Pyszota 🙂

placuszki z otrębami

placuszki owsiane

 

 

Zapisz

Krem czekoladowy – pyszny i zdrowy

krem czekoladowy nutella

Czy lubicie nutellę? Trzeba przyznać, że jest pyszna. Świetna do naleśników, bułeczek mlecznych, czy po prostu wyjadania palcem prosto ze słoika. Moje dzieci nie mogą się jej oprzeć, zresztą ja też. Jednak od kiedy przeczytałam jej skład, więcej nie znalazła miejsca w naszej kuchni. Zawiera tylko 13% orzechów i odrobinę kakao, natomiast na pierwszym miejscu jest kosmiczna ilość cukru i rafinowany olej. Znajdziemy też lecytynę z soi i wanilinę, która nawet nie stała obok prawdziwej wanilii. To okropne, że nutellę poleca się jako zdrowe śniadanie dla dzieci.

Żeby nie pozbawiać dzieci tego czekoladowego rarytasu, poeksperymentowałam w kuchni i zrobiłam dwa przepyszne kremy czekoladowe. Zdaniem moich dzieci, ten drugi jest o niebo lepszy od prawdziwej nutelli. Jedynym jego minusem jest fakt, że trudno się od niego oderwaaaać. Uwielbiam sprawiać radość dzieciom i cieszę się, że mogę to robić w zdrowy sposób 🙂

 

Przepis I

Mocno czekoladowy, rozpływający się w ustach i bardzo zdrowy krem czekoladowy. Tak, tak zdrowy, bo zrobiony z obfitującego w witaminy i kwas oleinowy awokado. Do tego banan bogaty w potas i kakao wspomagające koncentrację i redukujące stres.

Składniki:

1 dojrzałe awokado

1 duży dojrzały banan

2 łyżki kakao

syrop z agawy do smaku (ok. 1 łyżki)

Obrane owoce i kakao zmiksuj blenderem na jednolitą masę. Dosłódź syropem z agawy lub syropem klonowym i … zajadaj 🙂

 

Przepis II

Niestety, nie tak zdrowy jak ten pierwszy, gdyż zawiera sporo cukru (w mleku skondensowanym) i mleko krowie, które nie przez wszystkich jest tolerowane. Spora ilość orzechów i kakao wynagradza minusy. Krem jest naprawdę przepyszny i na pewno zdrowszy od każdego innego kupionego w markecie.

Składniki:

10 dkg orzechów laskowych

1 puszka mleka skondensowanego słodzonego

tabliczka (10 dkg) gorzkiej czekolady (min. 70% kakao)

Orzechy prażymy w piekarniku, aż lekko zbrązowieją i obieramy ze skórki. Blendujemy na gładką masę. Mleko skondensowane przelewamy do garnka, dodajemy pokruszoną czekoladę i podgrzewamy do połączenia się składników. Ciepły płyn wlewamy do masy orzechowej. Wszystkie składniki jeszcze chwilę blendujemy. Przelewamy krem do słoiczków i pozostawiamy do wystygnięcia. Resztki kremu z blendera wyjadamy palcem 😉

 

Smacznego 🙂

 

Parówki – co się w nich kryje ???

Uwielbiane przez dzieci, łatwe w przyrządzeniu, często niedrogie i całkiem smaczne… parówki. Królują w wielu domach i przedszkolach na śniadanie. Zajadają się nimi dzieci od najmłodszych lat, gdyż są miękkie i aromatyczne. Kiedy przyglądam się mamom robiącym zakupy, większość z nich bez namysłu wrzuca do koszyka paróweczki o wymyślnych nazwach: bananowe, drobisie, balbinki, morlinki, sokoliki. Nazwy niewinnie brzmiące, często skierowane do dzieci. Czy faktycznie są takie niewinne? Co tak naprawdę kryje się w przysmaku Polaków?

Wybrałam kilka popularnych nazw parówek paczkowanych, posegregowanych od najniższej do najwyższej zawartości mięsa.

Paróweczki wędzone z kurcząt (Biedronka)

0 % mięsa !!!

Substancje podejrzane: MOM 55%, białko sojowe, cytryniany sodu, izoaskorbinian sodu, aromaty, glutaminian monosodowy, aromat dymu wędzarniczego, azotyn sodu.

Moja opinia: brak mi słów 🙁 Rozumiem, że cena jest atrakcyjna (5,99 za kg), ale wszystkie plusy na tym się kończą. Nie każdego stać na parówki za 20 zł, ale można zamiast dwóch tanich, zjeść jedną lepszą. Nasuwa mi się pytanie: Co trzeba zrobić żeby wprowadzić taki produkt na rynek? Czy producent tych „paróweczek” serwuje je swojej rodzinie?

wedzone Biedra

Parówki z indyka (Indykpol)

45,4% mięsa

Substancje podejrzane: MOM 26,3%, E 1422, mleczan potasu, octany potasu, białko sojowe, aromaty, E 450, E 451, izoaskorbinian sodu, azotyn sodu.

Moja opinia: myślałam, że Indykpol ma lepsze wyroby. Mało mięsa, a do tego MOM. Producent zachwala, że nie posiadają glutaminianu sodu, natomiast nie wspomina o licznych „E”. Nie kupuję!

indykpol

Rodzinne (Morliny)

58 % mięsa

Substancje podejrzane: MOM (nie podali ile), E 1422, białko sojowe, dekstroza, aromaty, E 450, E 451, E 452, E 621, syrop glukozowy, E 412, E 250.

Moja opinia: sporo tych „E”, do tego MOM w niewiadomej ilości. Ręce opadają.

morliny

Kraina wędlin (Biedronka)

62% mięsa

Substancje podejrzane: białko sojowe, trifosforany, kwas izoaskorbinowy, glutaminian monosodowy, cytryniany sodu, octany sodu, azotyn sodu.

Moja opinia: prawie jak tablica Mendelejewa. Stosunek mięsa do „chemii” żenujący.

kraina wędlin

Nasze Smaki (Biedronka)

71% mięsa

Substancje podejrzane: białko sojowe, E 450, E451, E 621, E 301, E 250.

Moja opinia: całkiem sporo E, za to dość mało mięsa.

nasze smaki

Berlinki (Morliny)

76 % mięsa

Substancje podejrzane: cytrynian sodu, glutaminian monosodowy, aromaty, azotyn sodu.

Moja opinia: mogli postarać się o więcej mięsa. Brak MOMu, za to polepszacze muszą być.

berlinki

Drobisie (Drobimex)

76,5 % mięsa

Substancje podejrzane: białko sojowe, aromaty, E 621, E 250.

Moja opinia: trochę mało mięsa, jak na produkt dedykowany dzieciom.

drobisie

Sokoliki (Sokołów)

87 % mięsa

Substancje podejrzane: aromaty, octany sodu, aromat dymu wędzarniczego, azotyn sodu.

Moja opinia: nie jest źle. Przyzwoita ilość mięsa, choć mocno aromatyzowane sztucznymi dodatkami.

sokoliki

Parówki z szynki (Krakus)

90 % mięsa

Substancje podejrzane: octany sodu, cytryniany sodu, aromaty, azotyn sodu.

Moja opinia: dużo mięsa, które trzeba było „zepsuć” wątpliwymi dodatkami.

krakus

Parówki z Szynki (Sokołów)

93 % mięsa

Substancje podejrzane: aromaty, cytryniany sodu, octany sodu, azotyn sodu.

Moja opinia: bardzo dużo mięsa, niestety nie pozbawionego do końca chemii.

sokołow

Piratki (Pikok)

93 % mięsa

Substancje podejrzane: aromaty.

Moja opinia: dla mnie te parówki wygrywają. Poza aromatami (zapewne sztucznymi) wszystkie dodatki są w porządku. Brak konserwantów, polepszaczy, przeciwutleniaczy. A jednak da się 🙂

piratki new

Parówki z szynki (Tarczyński)

97 % mięsa

Substancje podejrzane: aromaty, cukier, askorbinian sodu, glutaminian monosodowy, azotyn sodu.

Moja opinia: całkiem przyzwoite parówki – mięsa tak dużo, że ponoć więcej się nie da. Szkoda tylko, że producent dodał wzmacniacz smaku i cukier.

tarczynski

Wszystkie te „podejrzane nazwy” producenci twierdzą, że są nieszkodliwe. Dopuszczone do stosowania w przemyśle spożywczym niby nie powinny wzbudzać niepewności. Należy je jednak spożywać w określonych ilościach. Ale kiedy te granice się przekracza? Czy są tak samo bezpieczne dla dorosłego mężczyzny ważącego 80 kg, jak dla 1,5 rocznego dziecka o masie 12 kg? Przecież jest wiele produktów, które spożywamy w ciągu dnia. W wielu znajdujemy te same konserwanty czy polepszacze. Czy po zdublowaniu tych dodatków nadal są obojętne dla zdrowia?

Zauważmy, iż im mniej mięsa w parówce, tym więcej stabilizatorów, polepszaczy, emulgatorów. W końcu czymś trzeba zastąpić kurczaka czy świnkę. Parówki podawane są malutkim dzieciom, ale czy na pewno są dla nich zdrowe?

To my, konsumenci, decydujemy, co znajdzie się na naszych stołach. Jeżeli nie potrafimy oprzeć się parówkom lub nie chcemy z nich rezygnować, wybierajmy świadomie i czytajmy etykiety!

Wyjaśnijmy teraz, co oznaczają te tajemnicze nazwy:

Acetylowany adypinian diskrobiowy (E 1422) – substancja zagęszczająca, emulgator.

Aromaty – jeżeli nie podano jako naturalne, to jest sztuczny związek chemiczny, przypominający zapach naturalnego.

Azotyn sodu (E 250) – substancja konserwująca. Zapobiega namnażaniu się bakterii, ale stosowana w nadmiarze wykazuje działanie rakotwórcze.

Białko sojowe – pełni rolę emulgatora. Różnie skrajne opinie krążą na temat tego dodatku. Niektórzy twierdzą, że jest pełnowartościowym białkiem obniżającym poziom cholesterolu, inni zaś z obawy o genetycznie modyfikowaną soję, która do tego często uczula, wystrzegają się tego specyfiku.

Cytrynian sodu, cytrynian monosodowy, cytrynian disodowy, cytrynian trisodowy (E 331) – spełnia funkcję przeciwutleniającą, regulującą kwasowość, emulgującą.

Izoaskorbinian sodu (E 301) – regulator kwasowości, stabilizator. Nie jest szkodliwy, jednak spożywany w nadmiarze może doprowadzić do bólu głowy, nudności, problemów z koncentracją.

Dekstroza – cukier prosty, inaczej glukoza.

Difosforany (E 450), trifosforany (E 451) – stabilizator, emulgator, polepszacz. W niskich dawkach uznawany za nieszkodliwy. Nadmiar może uszkadzać nerki, pogarszać wchłanianie wapnia, żelaza, magnezu i powodować osteoporozę.

Glutaminian monosodowy, glutaminian sodu (E 621) – syntetyczna przyprawa. Prawdopodobnie odpowiedzialny za reakcje alergiczne i sensacje jelitowe. Może powodować bóle głowy, pogorszenie wzroku, nudności, bezsenność, otyłość, osłabienie.

Guma guar (E 412) – środek zagęszczający i stabilizator. Nadmierne spożycie może doprowadzić do nudności, wzdęć, biegunek.

Mleczan potasu (E 326) – składnik konserwujący mięso przed mikroorganizmami. Jest tak naturalny, że znajduje zastosowanie również w produkcji środków gaśniczych.

MOM – mięso oddzielone mechanicznie. To głównie ścięgna, chrząstki, szpik, błony, rozdrobnione kości, skrzydła. Do tej miazgi dorzuca się przeciwutleniacze, emulgatory, oleje, polifosforany i polepszacze. O ile chrząstki i ścięgna nie są takie złe, gdyż zawierają kolagen, to MOM robiony jest tak naprawdę z odpadów. Płacimy za mięso, a otrzymujemy „zmieloną kurę”.

Octan potasu (E 261) – konserwant i regulator kwasowości. Stosowany również jako preparat antykorozyjny w skrzydłach samolotów i jako zamiennik formaliny w konserwacji preparatów biologicznych.

Pamiętaj, to Twój wybór !