Zdrowe warzywa sezonowe

Zdrowe warzywa na słabą odporność

W marcu, jak w garncu…i rzeczywiście pogoda nie nastraja optymistycznie. Jednego dnia słońce, drugiego śnieg z deszczem. Wiele osób cierpi na przesilenie wiosenne objawiające się spadkiem energii, bladą i suchą skórą, wypadającymi włosami, czy też gigantycznym zmęczeniem.

„Plastikowe” warzywa z marketów i „lakierowane” owoce raczej nie są w tym okresie bombą witaminową. Co robić kiedy kanapka z serem żółtym i pomarańczowym pomidorem zbrzydła? Skąd wziąć cenne składniki odżywcze, które dodadzą sił i witalności. Czy trzeba męczyć się do lata?

Skądże! Jest kilka naprawdę smacznych, tanich i bardzo, bardzo zdrowych warzyw dostarczających, witamin, minerałów, aminokwasów i wielu innych substancji, które pomogą stanąć na nogi.

kiełki

Kiełki

Nie bez powodu zwane są pokarmem życia. W kiełkujących nasionach uaktywniają się enzymy, dzięki którym młode roślinki obfitują w potężną ilość witamin. Białka, węglowodany i tłuszcze skumulowane w nasionach, podczas procesu kiełkowania rozkładane są na związki proste, niezwykle łatwo przyswajalne przez człowieka.

Kiełki są doskonałym źródłem mikroelementów, witamin, soli mineralnych i różnych substancji odżywczych. Dostarczają mnóstwo wartościowych białek, kwasów Omega-3, błonnika i… bardzo małej ilości kalorii 😉 Regularne spożywanie kiełków przeciwdziała wielu poważnym schorzeniom, wzmacnia odporność, a także działa przeciwnowotworowo.

Różnorodne kiełki są coraz łatwiej dostępne w sklepach warzywnych, a nawet w marketach. Polecam jednak wyhodować je w domu. Wystarczy do tego kiełkownik za 30 zł lub zwykły słoik z naciągniętą na wierzch gazą. Opakowanie kiełków kosztuje między 1,5 a 3,5 zł za paczkę, z której wyrośnie kilka porcji drogocennych i smacznych roślinek 🙂

ćwikła_zdrowe warzywa

Ćwikła z chrzanem

Ostry smak chrzanu podpowiada główną jego właściwość – jest silnie bakteriobójczy i grzybobójczy. Uważany za naturalny antybiotyk, świetnie zwalcza wirusy i skutecznie podnosi odporność. Pobudza wydzielanie soków żołądkowych, przez co ułatwia trawienie i usprawnia przemianę materii. Chrzan świetnie rozgrzewa organizm, dlatego warto spożywać go w okresie przeziębień. Ponieważ nie każdy lubi ostry, intensywny smak, polecam dodać do niego naszych polskich zdrowych buraczków, które wspaniale złagodzą.

Nasz czerwony rodzimy, często niedoceniany, burak posiada mnóstwo właściwości odżywczych, wręcz leczniczych. Zawdzięcza je antocyjanom, czyli barwnikom. Dzięki nim mamy lepszą odporność, wolniej się starzejemy i zapobiegamy występowaniu nowotworów. Buraki zawierają znaczną ilość kwasu foliowego, żelaza, wapnia, magnezu, potasu i wielu innych cennych pierwiastków. Pomagają unormować cholesterol, wspomagają układ krwionośny, regulują ciśnienie krwi. Posiadają betaninę – antyutleniacz chroniący przed niszczącym działaniem wolnych rodników.

Zatem chrzan z buraczkami, czyli tradycyjna ćwikła, nie tylko smacznie zastąpi chemicznego ogórka na kanapce, ale także doda sił, pomoże zwalczyć infekcje i przywróci równowagę w naszym organizmie.

kiszonki_zdrowe warzywa

Kiszonki

Kiszona kapusta, ogórki i wiele innych ukiszonych warzyw i owoców posiadają cenne dla organizmu probiotyki. Bakterie kwasu mlekowego, powstałe w procesie fermentacji, oczyszczają organizm z toksyn, wzmacniają system odpornościowy, regulują florę bakteryjną w jelitach, wspomagają trawienie, zmniejszają poziom szkodliwego cholesterolu. Kiszonki dostarczają sporo witamin z grupy B1, B2, B3, które wygładzają skórę, wzmacniają włosy i paznokcie, chronią przed anemią. Zawierają również witaminy C, A, E, K oraz magnez, wapń, fosfor i potas. Są dobrym źródłem błonnika, który pobudza pracę jelit. W czasie fermentacji produkty tracą kalorie, dlatego można je bezkarnie podjadać.

Zachęcam do eksperymentowania w kuchni z naszymi polskimi i sprawdzonymi warzywami. Odwzajemnią się nam lepszym samopoczuciem i piękną cerą. Smacznego 🙂

 

Źródło:

www.mporadnikzdrowie.pl

www.dietetycy.org.pl

www.kielki.info

Foto:

pixabay.com

 

Bańki chińskie na odporność

Bańki chińskie – skuteczna terapia lecznicza

Stawianie baniek chińskich, to terapia lecznicza znana od tysięcy lat. Pomimo, iż wynaleźli ją Chińczycy, stosowana była już przez naszych pradziadków i stanowiła podstawową metodę walki z różnymi schorzeniami. Niegdyś mawiało się, że bańki wyciągają złą krew i chorobę. Później świat zachwycił się antybiotykami i bańki odeszły w zapomnienie. Od niedawna wracają do łask, jednak częściej stosowane w kosmetyce czy fizjoterapii.

Bańki chińskie mają bardzo szerokie zastosowanie i działają na cały organizm. Za ich pomocą można usunąć zaburzenia czynności narządów wewnętrznych, uśmierzyć ból, wyleczyć chorobę lub wspomóc leczenie konwencjonalne. Wykorzystywane są do masażu skutecznie redukującego cellulit, ujędrniającego ciało, oczyszczającego organizm z toksyn.

Bańki chińskie świetnie podnoszą odporność i zwalczają infekcje. Choć zdecydowanie więcej jest w internecie informacji dotyczących wykorzystania baniek do masażu antycellulitowego, to naprawdę warto poznać ich niezwykłe zalety w walce z drobnoustrojami.

W moim domu bezogniowe bańki chińskie stoją na honorowym miejscu i używa ich cała moja rodzina, z 3-latkiem na czele 🙂

banki chinskieBezogniowe bańki chińskie – działanie

Zabieg polega na wytworzeniu podciśnienia w bańce, w wyniku czego dochodzi do pęknięcia podskórnych naczyń krwionośnych i wydostania się poza nie niewielkiej ilości krwi. Wówczas na zassanej skórze tworzą się małe wybroczyny (krwiaki). Organizm traktuje je jako ciało obce i zaczyna produkować więcej ciał odpornościowych, co pomaga zwalczyć wszelkie infekcje. Bańki chińskie odciągają również krew z tkanek objętych stanem zapalnym i poprawiają ukrwienie. Rozszerzają naczynia krwionośne, usprawniają krążenie krwi, przyspieszają usuwanie toksyn. Są jak naturalny antybiotyk, jednak bez katastrofalnych skutków ubocznych!

Bańki chińskie ciśnieniowe – tradycyjny sposób stawiania

W zestawie znajdziemy kilka (w moim osiem) baniek szklanych z zaworkami + gumową pompkę przypominającą strzykawkę. Bańki zanurzamy w ciepłej wodzie i po wytarciu stawiamy szeregami w odstępach 1 cm na plecach lub klatce piersiowej, omijając okolice serca, kręgosłupa i dużych naczyń krwionośnych. Pompką wysysamy powietrze, aż wessana skóra znajdzie się w bańce (stopień wessania określa się indywidualnie, jest zależny od wieku i grubości skóry). Zabieg jest bezbolesny, można odczuwać jedynie ciepło i lekkie napięcie skóry.

U dzieci poniżej 7 lat trzymamy bańki przez 5 minut, u dzieci w wieku 7-14 lat oraz osób osłabionych i starszych – do 10 min, u dorosłych zabieg trwa 15-20 minut.

Zabieg kończymy lekko wciskając skórę przy brzegu bańki, by wypuścić z niej powietrze.

Pozostanie w domu czy leżenie w łóżku nie jest potrzebne, jak w przypadku baniek ogniowych, chyba że wymaga tego stan chorego.

Nie zaleca się stawiania baniek osobom wyczerpanym długą i poważną chorobą, cierpiącym na gruźlicę i po urazach z podejrzeniem krwotoku. Przeciwwskazaniem jest hemofilia i niska krzepliwość krwi, wysoka gorączka, niewydolność serca, nowotwory złośliwe. Baniek nie należy stawiać bezpośrednio po obfitym posiłku i po spożyciu alkoholu.

 

Atakowany trującymi substancjami, bakteriami i wirusami organizm ludzki zatraca swoje siły obronne. Antybiotyki, choć zwykle skutecznie leczą, usypiają system obronny człowieka, podczas gdy bańki chińskie ten system uaktywniają !!!

 

Źródło:

www.chiropraktyka-poznan.pl

www.medplus.pl

 

 

Syrop malinowy – ile w nim malin?

Syrop malinowy – słodki, pyszny, zdrowy, leczniczy. Działa napotnie i rozgrzewająco. Zalecany jako dodatek do gorącej herbaty, kiedy jesteśmy przeziębieni. Kasza manna polana syropem malinowym przywodzi miłe wspomnienia z czasów przedszkola. W wielu domach syrop malinowy z wodą mineralną lub przegotowaną jest jednym z najczęściej spożywanych napojów. Ale czy faktycznie te najbardziej popularne syropy dostępne zarówno w osiedlowych sklepach, jak i dużych marketach są zdrowe? Ile malin jest w syropie malinowym? Czy taki syrop działa leczniczo, czy wręcz przeciwnie dostarcza mnóstwo cukru i „chemii”?

syrop malinowy

Wybrałam kilka najbardziej popularnych syropów dostępnych praktycznie w każdym sklepie. Niestety widziałam je również u wielu moich znajomych. Stoją z poręcznym dozownikiem w kuchni, gdzie dzieciaki chętnie po nie sięgają.

 

Syrop owocowy o smaku malinowym, Herbapol herbapol

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, woda, zagęszczony sok aroniowy, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), 0,25% zagęszczonego soku malinowego o ekstrakcie ogólnym 65%, zagęszczone soki (z czarnej porzeczki i marchwi), witamina C, aromat.

A na etykiecie: „Syrop bez konserwantów, pasteryzowany”.

No to producent zabłysnął. Trudno, żeby pasteryzowany produkt jeszcze konserwować.

A na pierwszym miejscu w składzie oczywiście wstrętne słodziło, później woda, sok aroniowy (nie malinowy), kwasek cytrynowy i w końcu na piąty miejscu zagęszczony sok – całe 0,25% !!! Przyznam, że jestem w szoku, bo nie spodziewałam się tego po firmie Herbapol. Zbieram szczękę z podłogi i gratuluję tupetu, gdyż na butelce znajduje się napis „Malina”, który jako pierwszy rzuca się w oczy. Ufając, iż producent jest znany z lepszych produktów i to zielarskich, można się nieźle naciąć.

 

Syrop o smaku Malina, Paolapaola_syrop

Składniki: syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, woda, sok malinowy z zagęszczonego soku (3%), środek spożywczy o właściwościach barwiących (koncentrat marchwi i czarnej porzeczki), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), barwnik (karmel amoniakalno – siarczynowy), aromat.

Ech, nie wiem co napisać. Jest to bardzo znany syrop, często dolewany również do grzanego piwa. Obok malin, to on nawet nie stał! W składzie mnóstwo cukru i barwników. Karmel amoniakalno – siarczynowy spożywany w dużych dawkach może wywołać nadpobudliwość, rozwolnienie. Testy dokonywane na zwierzętach wykazały w tym barwniku toksyczne związki. Jak pomyślę, że to świństwo piją dzieci, mam gęsią skórkę na plecach.

 

Syrop o smaku malinowym, Łowiczlowicz-dwa

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, woda, sok malinowy z zagęszczonego soku (2,8%), zagęszczony sok wieloowocowy, koncentrat czarnej marchwi, barwniki (antocyjany i karmel amoniakalno-siarczynowy), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), substancja wzbogacająca – witamina C (kwas L-askorbinowy), aromat.

A na etykiecie piękne, różowe maliny, które ewidentnie wprowadzają w błąd. Jak nie doczytasz, możesz się nabrać. W składzie „aż” 2,8% malin, sok wieloowocowy i marchwiowy. Podkolorowany szkodliwymi barwnikami i wzbogacony syntetycznym aromatem. Może i smak jest podobny do malinowego, ale ile w nim wartości odżywczych? No, ja ich nie widzę.

 

Syrop o smaku malinowym, Dar lata dar lata

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, soki z soków zagęszczonych z: malin (19%) i aronii (11%), woda, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), witamina C, barwnik (karmel), aromat.

Czy to faktycznie taki dar lata? Lato kojarzy mi się ze świeżymi, słodkimi malinami, z których można samemu zrobić pyszny i zdrowy sok. Niestety i w tym przypadku skład nie powala. W prawdzie jest trochę więcej soku w syropie, jednak nadal dominuje cukier 🙁

 

Syrop malinowy, Excellence excellence

Składniki: sok malinowy z zagęszczonego soku malinowego (50%), syrop glukozowo-fruktozowy i/lub cukier, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), zagęszczony sok aroniowy, aromat, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy).

Na etykiecie jest napisane, że „Owoce malin są źródłem m.in. takich substancji jak: witaminy (głównie witamina C), pektyny, olejki eteryczne, garbniki, pochodne cyjanidyny i inne.”

To wszystko prawda, tylko jak można porównać zagęszczony sok z dodatkiem aromatu do świeżych i nieprzetworzonych owoców? Ale i tak z ze wszystkich wymienionych syropów, ten ma najwięcej soku. Niemniej niczym nie przypomina babcinego syropu ze słoika. Czy faktycznie taki doskonały (excellence) ???

 

Przedstawiłam tylko pięć popularnych syropów malinowych, jednak w sklepach jest o wiele więcej firm. Niestety pozostałe mają podobny skład, czyli totalna katastrofa. Taki syrop nie dostarczy witamin, nie wzmocni, nie rozgrzeje, za to zapewni solidną dawkę niezdrowego słodzidła, sztucznych barwników i aromatów. Na szczęście w sklepach ze zdrową żywnością, a coraz częściej również w marketach, można znaleźć niemalże 100% soku z niewielką zawartością cukru. Taki syrop nie potrzebuje aromatów, ani barwników. Dlatego w „uczciwym” syropie nie powinno nic więcej się znaleźć poza malinami i cukrem. Zachęcam do czytania etykiet, gdyż produkty ze sklepu ekologicznego również są lepszej i gorszej jakości.

 

 

 

Antybiotyki – pomagają czy szkodzą ?

Okres jesienno-zimowy to u wielu ludzi czas kataru, kaszlu, kichania i dreszczy. Czas, kiedy kolejka do apteki ciągnie się bez końca, a na wizytę u lekarza ciężko się dostać. W przedszkolu katar roznosi się szybciej niż ospa, w szkołach panuje prawdziwa epidemia zasmarkanych nastolatków. Dorośli, nieważne czy jest mróz czy wieje wiatr, niezależnie czy mają stan podgorączkowy czy zachrypnięty głos, muszą o 7:00 rano wstawić się w pracy. Co wtedy, kiedy nie ma możliwości „wyleżeć” choroby, a aspiryna nie pomaga? Niestety, wtedy bardzo często sięgamy po antybiotyk. Jest to zrozumiałe, gdyż chcemy jak najszybciej wyzdrowieć, aby jak najlepiej wywiązać się ze swoich obowiązków.

Jednak nasuwają się pytania: Czy antybiotyk zawsze stawia na nogi? Czy niesie za sobą skutki uboczne? Co tak naprawdę dzieje się w organizmie po jego spożyciu? Dlaczego lekarze tak chętnie przepisują go nawet małym dzieciom?

Antybiotyki są skuteczne jedynie w przypadku zakażeń bakteryjnych, i nie każdą bakterię niszczą. Przy przeziębieniu i grypie branie antybiotyku jedynie osłabi organizm. Najczęstszą przyczyną infekcji jest wirus, na który antybiotyk nie działa, ani nie zapobiega jego przenoszeniu się na innego człowieka. Co więcej, powoduje że bakterie stają się na nie oporne i w przyszłości, kiedy rzeczywiście będziemy potrzebować antybiotyku, może okazać się nieskuteczny.

Parę dni temu w TVN24 ukazał się reportaż, w którym lekarze ostrzegają, że pojawia się coraz więcej bakterii opornych na antybiotyki, a na rynku jest coraz mniej skutecznych leków. Konsekwencją takiego stanu będzie wyższa umieralność z powodu zakażeń, gdyż lekarze nie mają czym leczyć. Światowa Organizacja zdrowia zorganizowała pierwszy światowy tydzień wiedzy o antybiotykach. Dyrektor Generalny WHO twierdzi, że wzrost oporności bakterii na antybiotyki, to kryzys na skalę światową i jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla ludzkiego zdrowia.

Pochopne lub niewłaściwe stosowanie antybiotyku, gdy często nie wiadomo, jaka infekcja występuje, jest szkodliwe dla zdrowia. Ludzie często są przekonani o cudownym działaniu antybiotyków, tymczasem wzrastająca oporność bakterii na antybiotyki, może doprowadzić do prawdziwej epidemii śmiertelnych zachorowań.

Antybiotyki zabijają nie tylko bakterie chorobotwórcze, ale również niezbędne bakterie tworzące naturalną florę fizjologiczną. Zakłóca to równowagę mikrobiologiczną organizmu, ułatwiając tym samym rozwój innych drobnoustroju, jak chociażby grzyba Candida. Flora bakteryjna jest odpowiedzialna za prawidłowe trawienie, jej zachwianie jest przyczyną wzdęć, mdłości, biegunki. Podczas trwania kuracji antybiotykowej często bierzemy probiotyki, żeby uzupełnić niedobory przyjaznych bakterii. Jednak flora bakteryjna regeneruje się kilka miesięcy i co najmniej przez dwa należy dostarczać solidnej dawki probiotyków, tymczasem zaprzestajemy suplementowania probiotyków z chwilą zakończenia antybiotykoterapii.

Na własnej skórze przekonałam się o działaniu antybiotyków. Przez kilka ostatnich lat często chorowałam, zdarzało się, że w ciągu roku w sumie przez dziewięć miesięcy miałam jakąś infekcję. Nawracające zapalenia płuc, zatok, krtani,migdałków. Zamiast położyć się do łóżka, szłam do pracy i brałam antybiotyk za antybiotykiem. Ledwo stałam na nogach, temperatura mojego ciała wahała się w granicach 35 stopni, a mój organizm się poddał. Doszło do tego, że tak uodporniłam się na antybiotyki, że żaden nie pomagał. Kiedy po dwóch miesiącach ciężkiego i przewlekłego zapalenia zatok, trafiłam do bardzo polecanej pani otolaryngolog, dostałam kolejne trzy specyfiki: na infekcję, na grzybicę (bo pewnie po drodze ją dostałam) i na alergię (bo być może to od alergii). Usłyszałam, że „może któryś zadziała”. Poczułam się jak królik doświadczalny! Podarłam wówczas receptę i wzięłam swoje zdrowie w swoje ręce. Faszerowałam się imbirem, czosnkiem, ziołami. Stawiano mi bańki, robiłam inhalacje, no i w końcu położyłam się do łóżka, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia. Po dwóch tygodniach byłam zdrowa. Od tamtej pory minęło ponad pół roku. Między czasie łapałam lekkie infekcje, jednak już nie wzięłam żadnego antybiotyku. Okazało się, że istnieją skuteczniejsze metody. Niestety wielomiesięczne kuracje antybiotykowe zrobiły swoje. Mój organizm stał się słaby, byłam cieniem człowieka. Pojawiło się zapalenie jelit i poważne kłopoty z tarczycą. Kiedy trafiłam do lekarza zajmującego się medycyną chińską, stwierdził, że praktycznie nie mam energii, a mój organizm jest wyeksploatowany do granic możliwości. Teraz od kilku miesięcy leczę się, ale naturalnie. Każdego dnia staram się walczyć ze skutkami farmakologii. Postanowiłam, że więcej nie pozwolę eksperymentować z moim ciałem.

Nie namawiam do niebrania antybiotyków. Rozumiem, że czasami są niezbędne, a nawet mogą uratować życie. Jednak nie warto ich nadużywać. Czasami lepiej położyć się do łóżka i spróbować metod, które działają trochę wolniej, ale których skutkiem ubocznym jest lepsza odporność i samopoczucie.

Olej kokosowy – cudowne właściwości !

olej kokosowy_dzialanie

10 sposobów na odporność !

tabletki

 

Temperatura panująca za oknem jest bardzo sprzyjająca. Pada deszcz, wieje wiatr, stojąc w sklepowej kolejce jakaś pani kicha nam na plecy. Ciało nie jest przyzwyczajone do zmiany pory letniej, słonecznej na jesienną i zachmurzoną. No tak, tylko komu to wszystko sprzyja…? Oczywiście wirusom, które rozprzestrzeniają się w kosmicznym tempie. Widać to po długości kolejek w aptekach.

Dlatego warto jak najszybciej zadbać o swoją odporność. Czy już jesteś przeziębiony, czy dopiero Cię to spotka, nie czekaj biernie aż dostaniesz receptę na super syrop z apteki, w którym znajdziesz benzoesan sodu, aromaty, cukier i odrobinę soku z malin.

Podaje 10 naprawdę skutecznych i sprawdzonych metod na

wzmocnienie systemu immunologicznego.

Najlepiej stosować wszystkie każdego dnia, jednak wdrożenie choć kilku zaleceń zdecydowanie poprawi Twoją odporność.

 

1. Poranny energetyk

Często nie zdajemy sobie sprawy jak zbawienny wpływ na nasz organizm ma ten prosty w przygotowaniu i niedrogi napój – szklanka ciepłej wody z cytryną i imbirem.

Zaraz po przebudzeniu, do szklanki wrzuć kawałek drobno pokrojonego korzenia imbiru i zalej gorącą wodą, po czym wciśnij około łyżkę soku z cytryny. Lekko przestudzone pij zamiast porannej kawki na pusty żołądek 😉

Ciepła woda z imbirem rozgrzewa organizm i pobudza do intensywnego dnia, natomiast cytryna oczyszcza ciało z toksyn i odkwasza.

 

2. Witamina słońca.

Absolutnie niezbędna dla naszego zdrowia witamina D, którą często podajemy dzieciom, zapominając o sobie. Niedobór witaminy D jest jednym z najczęstszych niedoborów składników odżywczych. I nie ma co się dziwić, kiedy na dworze jest szaro i ponuro. Jej niedostatek nie tylko przyczynia się do krzywicy, chorób serca czy cukrzycy, ale także znacznie osłabia układ odpornościowy odpowiedzialny za zwalczanie dolegliwości zapalnych. Odpowiada także za nasz stan emocjonalny i samopoczucie.

Zaleca się przyjmowanie wit. D od września do kwietnia w ilości:

800 – 2000 IU/dobę dla osób dorosłych

600 – 1000 IU/dobę dla dzieci 1-18 lat

Suplementacja zależy od masy ciała i stanu zdrowia. Dobrze jest zbadać poziom witamy D i wówczas dostosować dawkę. Witaminę należy przyjmować po posiłku.

 

3. Słodkie co nieco.

Miód jest jedną z najcenniejszych substancji odżywczych jakie daje nam natura. Jego właściwości bakteriobójcze i uodparniające znane są od 4 tysięcy lat. Dlaczego więc my mielibyśmy nie korzystać z tego słodkiego specyfiku? Dość że smaczny, to jeszcze zdrowy – trudno o lepsze połączenie. Bogaty w witaminy, enzymy i związki mineralne jest idealnym zamiennikiem niezdrowego cukru.

Dodany do herbaty, owsianki czy kaszy jaglanej smakuje znakomicie. Pamiętajmy przy tym, że miód podgrzany do 50 st. C traci większość enzymów, a przy 60 st. C praktycznie giną jego właściwości lecznicze.

 

4. Antybiotyk XXI wieku.

Propolis, inaczej kit pszczeli posiada około 300 substancji, w tym: witaminy, substancje lipidowe, biopierwiastki, biotyki. Ma właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne, antywirusowe, antygrzybicze, przeciwpierwotniakowe, znieczulające i regenerujące. Zwalcza gronkowca złocistego, paciorkowce, pierwotniaki, wirusa grypy i wiele innych. Ma dużo szersze zastosowanie niż antybiotyk.

Na osłabioną odporność warto przygotować nalewkę: 30 kropel propolisu, łyżka miodu, szklanka letniej, przegotowanej wody.

Na ból w gardle pomoże propolis w aerozolu, którym spryskujemy jamę ustną. Stosuję od lat, a w okresie przeziębień mam przy sobie w torebce.

 

5. Pokarm życia.

Znane i stosowane już w Starożytnych Chinach, jednak u nas stosunkowo niedawno zyskały na popularności… Kiełki. Świeże kiełki rozmaitych nasion obfitują w wartościowe białka, kwasy tłuszczowe Omega-3, mnóstwo witamin i minerałów, a także niezbędny w codziennej diecie błonnik. W kiełkujących nasionach uaktywniane są enzymy, dzięki czemu młode roślinki są źródłem cennych składników odżywczych w łatwo przyswajalnej przez człowieka postaci. To najbardziej życiodajne pożywienie na świecie. Kiełkujące nasiona to faza cyklu roślin, które są tak żywotne jak nigdy później. Spożywając je regularnie wzmocnimy organizm i dostarczymy sobie zastrzyku energii.

Warto samemu w prosty sposób zasiać kiełki w kiełkowniku lub po prostu w słoiku, czy na talerzu. Dostępne w sklepach lepiej wybrać te ekologiczne, wówczas mamy pewność, że są pozbawione pleśni i pestycydów.

 

6. Wygrzej się.

Kąpiel w gorącej saunie na przemian z zimnym prysznicem, to doskonały sposób na poprawę odporności. Wysoka temperatura stymuluje organizm do produkcji przeciwciał, natomiast chłodny prysznic zaraz po seansie obkurcza naczynia krwionośne, dzięki temu sprawniej działa układ odpornościowy i świetnie hartuje się organizm. Pobudzone krążenie krwi znacznie przyspiesza przemianę materii, to zaś prowadzi do zwiększonej produkcji interferonu (białka) i limfocytów, które zwalczają wirusy i bakterie chorobotwórcze.

Podsumowując, sauna oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn, wzmacnia odporność, hartuje, poprawia krążenie krwi, wygładza skórę, odpręża, rozluźnia i… wyszczupla 🙂 Zachęcam do cotygodniowych seansów osoby bez przeciwwskazań, tj. choroby serca czy żylaki. Dodając kilka kropel naturalnego olejku zapachowego do pomieszczenia, zafundujemy sobie dodatkowo aromaterapię 🙂

 

7. Oczyszczający koktajl.koktajl

Szklanka świeżo wyciśniętego soku do śniadania, to potężny zastrzyk energii na cały dzień. Rozmaite koktajle z warzyw i owoców podniosą odporność, gdyż dostarczą solidnej dawki witamin, pomogą oczyścić ciało z toksyn i pobudzą metabolizm.

Można dowolnie komponować pyszne napoje z warzyw i owoców, dodając aromatycznych i rozgrzewających przypraw, jak również dorzucając trochę tzw. superfoods (spirulina, chlorella, młody jęczmień, trawa pszeniczna, inne).

Poniżej podaję 3 moje ulubione koktajle.

Cytrusowy, świetny przy przeziębieniu:

  • 1 grejpfrut
  • 1 pomarańcza
  • ½ łyżeczki mielonego imbiru (lub kawałek świeżego)
  • 1 łyżeczka zielonego jęczmienia

Klasyczny, oczyszczający krew i wątrobę:

  • 1 jabłko
  • 1 marchewka
  • ½ buraka
  • ¼ łyżeczki kardamonu
  • 1 łyżeczka chlorelli

Egzotyczny, rozgrzewający:

  • krążek ananasa
  • 1 jabłko
  • ½ cytryny
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki nasion chia

 

8. Cudowna mikstura.

Co roku, w okresie jesienno-zimowym, pije ją cała moja rodzina (oprócz kota). Stosowana regularnie wzmacnia układ odpornościowy, pomaga zwalczyć przeziębienie czy grypę, działa jak antybiotyk.

Przepis na eliksir, który postawi Cię na nogi:

  • 3 główki czosnku (polskiego!)
  • 5 cytryn
  • ok. 10 cm korzenia imbiru
  • 200 ml miodu (najlepiej lipowy)

Do wyparzonego wcześniej słoika wrzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek i starty imbir. Wyciskamy sok z cytryn i wlewamy do słoja. Dokładamy miód i wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Wkładamy słoik na trzy dni do lodówki. Po tym czasie mikstura jest gotowa. Nie należy jej przecedzać. Przechowywana w lodówce zachowa swoje właściwości przez miesiąc.

miódDawkowanie:

  • dorośli – profilaktycznie 1 łyżka 1 x dziennie
  • podczas choroby 1 łyżka 3 x dziennie
  • dzieci – profilaktycznie 1 łyżeczka 1 x dziennie
  • podczas choroby 1 łyżeczka 3 x dziennie

 

 

 

 

9. Ruch nie tylko dla sylwetki.

Regularny ruch, najlepiej na świeżym powietrzu, przyczynia się do lepszego funkcjonowania naszego organizmu. Prowadzi do uruchomienia mechanizmów immunologicznych zwiększających produkcję limfocytów. Powoduje wzrost stężenia properdyny, która pomaga zwalczać bakterie pierwotniaków. Obok odpowiednio zbilansowanej diety, jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących układ odpornościowy.

Specjaliści zalecają jogging, nordic walking czy rower. Jednak z każdej dziedziny sportu odniesiesz korzyść. Kiedy pogoda nie sprzyja możesz wybrać: aerobik, zumbę, jogę, bieżnię, pływanie czy po prostu domową gimnastykę.

Dla tych, którzy nie lubią ćwiczyć również znajdzie się alternatywa, na przykład: energiczny spacer po zakupy do sklepu oddalonego o 2 km (4 km do przodu), wieczorne wyjście z psem wydłużone choćby o 15 min (szczęśliwy pies), zamiast dojazdu do pracy – marsz (zaoszczędzone paliwo), aktywne wyjście na plac zabaw z dzieckiem (pociecha zachwycona) i wiele, wiele innych.

Ważne jest żeby dostosować aktywność fizyczną do możliwości naszego organizmu. Znajdź taką formę ruchu, która sprawi Ci przyjemność i odpręży. Endorfiny wyprodukowane podczas wysiłku wynagrodzą Ci wszelki trud poprawą nastroju i satysfakcją.

 

dynia nowa10. Rozgrzewające pokarmy.

Jesień i zima to pory roku, w czasie których nasz organizm cierpi na spadek odporności, obniżoną energię i słabe samopoczucie. Wysoka wilgotność powietrza i temperatura niczym nie przypominająca tej z Egiptu, powodują wychłodzenie organizmu. Wówczas często zaczynamy kichać, w nosie coś świszczy, a w gardle szczypie. To, czy zdołamy obronić się przed infekcją, w dużej mierze zależy od naszej diety. Ponieważ Polskę cechuje klimat umiarkowany chłodny, jedzenie, które spożywamy w okresie jesienno-zimowym powinno być natury rozgrzewającej.

Niestety w wielu domach na śniadanie królują kanapki, które są pożywieniem wyziębiającym, powodującym wychłodzenie narządów wewnętrznych, co w konsekwencji zaburza pracę organizmu.

Do produktów wyziębiających zalicza się surową wodę, wodę mineralną, piwo, sól.

Produkty wychładzające to prawie wszystkie surowe warzywa i owoce. Za wyjątkiem czosnku, cebuli, pora, mandarynek, brzoskwiń, moreli.

Na szczęście wystarczy poddać delikatnej obróbce termicznej (gotowanie, pieczenie, blanszowanie) warzywa i owoce, żeby stały się obojętne, a nawet rozgrzewające.

Dlatego też na dobry początek dnia, proponuję rozgrzewającą i wzmacniającą owsiankę, kaszę jaglaną czy omlet z warzywami.

W ciągu dnia nie zapominajmy o porządnej, ciepłej zupie. Jest ona najlepszym pożywieniem w naszym klimacie i powinna każdego dnia znaleźć się na naszym stole.

Dodając do pokarmów przyprawy tj. pieprz, imbir, cynamon, goździki czy chili jeszcze bardziej rozgrzejemy organizm i przyspieszymy metabolizm.

 

Do dzieła 🙂