Zdrowe placuszki owsiano-gryczane

Zdrowe placuszki owsiano-gryczane na słodko

Bardzo zdrowe, bardzo pożywne i baaardzo smaczne placuszki. Świetne na śniadanie, kolację czy po treningu. Przepyszne na ciepło, jak i na zimno. Można przygotować je dzień wcześniej i zabrać do pracy. Stanowią pełnowartościowy posiłek dla całej rodziny.

Idealne dla osób dbających o linię, gdyż są niskokaloryczne i lekkostrawne, a przy tym sycące. Zawarte w placuszkach otręby pobudzają jelita do pracy i działają niczym miotełka.

Mój wybredny 4-latek je uwielbia  🙂  Gwarantuję, że Wam również posmakują 🙂

 

Składniki na dwie porcje (cztery placki):

2 całe jajka od szczęśliwej kury 😉

10 dkg twarogu półtłustego

3 łyżki otrąb owsianych

3 łyżki otrąb gryczanych

1 łyżka suszonej żurawiny

1 łyżka suszonych moreli

olej kokosowy do smażenia

 

konfitura / dżem lub świeże owoce i syrop klonowy

 

Rozgnieć widelcem twaróg. Dodaj otręby, suszone owoce (jakie lubisz) i wymieszaj. Roztrzep lub zblenduj jajka i połącz wszystkie składniki. Na rozgrzanym oleju kokosowym (nierafinowanym!) kładź łyżką masę formując zgrabne placuszki. Smaż z obu stron, aż nabiorą złotego koloru.

Podawaj z ulubioną konfiturą lub polej syropem klonowym i obłóż sezonowymi owocami.

Pyszota 🙂

placuszki z otrębami

placuszki owsiane

 

 

Zapisz

Deser jaglany

deser jaglany

 

Deser jaglany z musem truskawkowym

– aksamitny, kremowy, pyszny i super zdrowy 🙂

 

Ponieważ sezon na truskawki trwa, postanowiłam wykorzystać te wspaniałe sezonowe owoce do zrobienia czegoś wyjątkowego, a zarazem prostego. Deser jaglany świetnie nadaje się na energetyczne pierwsze lub drugie śniadanie, czy lekką kolację 🙂

A zatem do dzieła 🙂

 

Składniki na 2 porcje:

1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej

1 i 1/4 szklanki gorącej wody

1 łyżka oleju kokosowego

1 dojrzały banan

1 łyżka miodu

2 garście truskawek

płatki migdałów

 

Do rondelka wsyp kaszę i delikatnie podpraż na małym ogniu. Kiedy zacznie wydobywać się z niej orzechowy zapach, przesyp kaszę na sitko i opłucz pod bieżącą wodą. Ponownie wsyp kaszę do rondelka, zalej wrzątkiem i  gotuj pod przykryciem, aż będzie całkiem miękka. Jeżeli kasza okaże się zbyt sucha, podlej ją jeszcze trochę gorącą wodą.

Do ugotowanej kaszy dodaj łyżkę oleju kokosowego, banana i miód. Zblenduj wszystko na gładką masę. Przełóż do pucharków.

Zmiksuj truskawki i polej musem masę jaglaną. Posyp wszystko płatkami migdałów i… zajadaj 🙂

 

Radość dla kubków smakowych i brzuszka 🙂

Smacznego!

 

Zdrowe warzywa sezonowe

Zdrowe warzywa na słabą odporność

W marcu, jak w garncu…i rzeczywiście pogoda nie nastraja optymistycznie. Jednego dnia słońce, drugiego śnieg z deszczem. Wiele osób cierpi na przesilenie wiosenne objawiające się spadkiem energii, bladą i suchą skórą, wypadającymi włosami, czy też gigantycznym zmęczeniem.

„Plastikowe” warzywa z marketów i „lakierowane” owoce raczej nie są w tym okresie bombą witaminową. Co robić kiedy kanapka z serem żółtym i pomarańczowym pomidorem zbrzydła? Skąd wziąć cenne składniki odżywcze, które dodadzą sił i witalności. Czy trzeba męczyć się do lata?

Skądże! Jest kilka naprawdę smacznych, tanich i bardzo, bardzo zdrowych warzyw dostarczających, witamin, minerałów, aminokwasów i wielu innych substancji, które pomogą stanąć na nogi.

kiełki

Kiełki

Nie bez powodu zwane są pokarmem życia. W kiełkujących nasionach uaktywniają się enzymy, dzięki którym młode roślinki obfitują w potężną ilość witamin. Białka, węglowodany i tłuszcze skumulowane w nasionach, podczas procesu kiełkowania rozkładane są na związki proste, niezwykle łatwo przyswajalne przez człowieka.

Kiełki są doskonałym źródłem mikroelementów, witamin, soli mineralnych i różnych substancji odżywczych. Dostarczają mnóstwo wartościowych białek, kwasów Omega-3, błonnika i… bardzo małej ilości kalorii 😉 Regularne spożywanie kiełków przeciwdziała wielu poważnym schorzeniom, wzmacnia odporność, a także działa przeciwnowotworowo.

Różnorodne kiełki są coraz łatwiej dostępne w sklepach warzywnych, a nawet w marketach. Polecam jednak wyhodować je w domu. Wystarczy do tego kiełkownik za 30 zł lub zwykły słoik z naciągniętą na wierzch gazą. Opakowanie kiełków kosztuje między 1,5 a 3,5 zł za paczkę, z której wyrośnie kilka porcji drogocennych i smacznych roślinek 🙂

ćwikła_zdrowe warzywa

Ćwikła z chrzanem

Ostry smak chrzanu podpowiada główną jego właściwość – jest silnie bakteriobójczy i grzybobójczy. Uważany za naturalny antybiotyk, świetnie zwalcza wirusy i skutecznie podnosi odporność. Pobudza wydzielanie soków żołądkowych, przez co ułatwia trawienie i usprawnia przemianę materii. Chrzan świetnie rozgrzewa organizm, dlatego warto spożywać go w okresie przeziębień. Ponieważ nie każdy lubi ostry, intensywny smak, polecam dodać do niego naszych polskich zdrowych buraczków, które wspaniale złagodzą.

Nasz czerwony rodzimy, często niedoceniany, burak posiada mnóstwo właściwości odżywczych, wręcz leczniczych. Zawdzięcza je antocyjanom, czyli barwnikom. Dzięki nim mamy lepszą odporność, wolniej się starzejemy i zapobiegamy występowaniu nowotworów. Buraki zawierają znaczną ilość kwasu foliowego, żelaza, wapnia, magnezu, potasu i wielu innych cennych pierwiastków. Pomagają unormować cholesterol, wspomagają układ krwionośny, regulują ciśnienie krwi. Posiadają betaninę – antyutleniacz chroniący przed niszczącym działaniem wolnych rodników.

Zatem chrzan z buraczkami, czyli tradycyjna ćwikła, nie tylko smacznie zastąpi chemicznego ogórka na kanapce, ale także doda sił, pomoże zwalczyć infekcje i przywróci równowagę w naszym organizmie.

kiszonki_zdrowe warzywa

Kiszonki

Kiszona kapusta, ogórki i wiele innych ukiszonych warzyw i owoców posiadają cenne dla organizmu probiotyki. Bakterie kwasu mlekowego, powstałe w procesie fermentacji, oczyszczają organizm z toksyn, wzmacniają system odpornościowy, regulują florę bakteryjną w jelitach, wspomagają trawienie, zmniejszają poziom szkodliwego cholesterolu. Kiszonki dostarczają sporo witamin z grupy B1, B2, B3, które wygładzają skórę, wzmacniają włosy i paznokcie, chronią przed anemią. Zawierają również witaminy C, A, E, K oraz magnez, wapń, fosfor i potas. Są dobrym źródłem błonnika, który pobudza pracę jelit. W czasie fermentacji produkty tracą kalorie, dlatego można je bezkarnie podjadać.

Zachęcam do eksperymentowania w kuchni z naszymi polskimi i sprawdzonymi warzywami. Odwzajemnią się nam lepszym samopoczuciem i piękną cerą. Smacznego 🙂

 

Źródło:

www.mporadnikzdrowie.pl

www.dietetycy.org.pl

www.kielki.info

Foto:

pixabay.com

 

Bańki chińskie na odporność

Bańki chińskie – skuteczna terapia lecznicza

Stawianie baniek chińskich, to terapia lecznicza znana od tysięcy lat. Pomimo, iż wynaleźli ją Chińczycy, stosowana była już przez naszych pradziadków i stanowiła podstawową metodę walki z różnymi schorzeniami. Niegdyś mawiało się, że bańki wyciągają złą krew i chorobę. Później świat zachwycił się antybiotykami i bańki odeszły w zapomnienie. Od niedawna wracają do łask, jednak częściej stosowane w kosmetyce czy fizjoterapii.

Bańki chińskie mają bardzo szerokie zastosowanie i działają na cały organizm. Za ich pomocą można usunąć zaburzenia czynności narządów wewnętrznych, uśmierzyć ból, wyleczyć chorobę lub wspomóc leczenie konwencjonalne. Wykorzystywane są do masażu skutecznie redukującego cellulit, ujędrniającego ciało, oczyszczającego organizm z toksyn.

Bańki chińskie świetnie podnoszą odporność i zwalczają infekcje. Choć zdecydowanie więcej jest w internecie informacji dotyczących wykorzystania baniek do masażu antycellulitowego, to naprawdę warto poznać ich niezwykłe zalety w walce z drobnoustrojami.

W moim domu bezogniowe bańki chińskie stoją na honorowym miejscu i używa ich cała moja rodzina, z 3-latkiem na czele 🙂

banki chinskieBezogniowe bańki chińskie – działanie

Zabieg polega na wytworzeniu podciśnienia w bańce, w wyniku czego dochodzi do pęknięcia podskórnych naczyń krwionośnych i wydostania się poza nie niewielkiej ilości krwi. Wówczas na zassanej skórze tworzą się małe wybroczyny (krwiaki). Organizm traktuje je jako ciało obce i zaczyna produkować więcej ciał odpornościowych, co pomaga zwalczyć wszelkie infekcje. Bańki chińskie odciągają również krew z tkanek objętych stanem zapalnym i poprawiają ukrwienie. Rozszerzają naczynia krwionośne, usprawniają krążenie krwi, przyspieszają usuwanie toksyn. Są jak naturalny antybiotyk, jednak bez katastrofalnych skutków ubocznych!

Bańki chińskie ciśnieniowe – tradycyjny sposób stawiania

W zestawie znajdziemy kilka (w moim osiem) baniek szklanych z zaworkami + gumową pompkę przypominającą strzykawkę. Bańki zanurzamy w ciepłej wodzie i po wytarciu stawiamy szeregami w odstępach 1 cm na plecach lub klatce piersiowej, omijając okolice serca, kręgosłupa i dużych naczyń krwionośnych. Pompką wysysamy powietrze, aż wessana skóra znajdzie się w bańce (stopień wessania określa się indywidualnie, jest zależny od wieku i grubości skóry). Zabieg jest bezbolesny, można odczuwać jedynie ciepło i lekkie napięcie skóry.

U dzieci poniżej 7 lat trzymamy bańki przez 5 minut, u dzieci w wieku 7-14 lat oraz osób osłabionych i starszych – do 10 min, u dorosłych zabieg trwa 15-20 minut.

Zabieg kończymy lekko wciskając skórę przy brzegu bańki, by wypuścić z niej powietrze.

Pozostanie w domu czy leżenie w łóżku nie jest potrzebne, jak w przypadku baniek ogniowych, chyba że wymaga tego stan chorego.

Nie zaleca się stawiania baniek osobom wyczerpanym długą i poważną chorobą, cierpiącym na gruźlicę i po urazach z podejrzeniem krwotoku. Przeciwwskazaniem jest hemofilia i niska krzepliwość krwi, wysoka gorączka, niewydolność serca, nowotwory złośliwe. Baniek nie należy stawiać bezpośrednio po obfitym posiłku i po spożyciu alkoholu.

 

Atakowany trującymi substancjami, bakteriami i wirusami organizm ludzki zatraca swoje siły obronne. Antybiotyki, choć zwykle skutecznie leczą, usypiają system obronny człowieka, podczas gdy bańki chińskie ten system uaktywniają !!!

 

Źródło:

www.chiropraktyka-poznan.pl

www.medplus.pl

 

 

Naturalne sposoby na wzdęcia

sposoby na wzdeciaKiedy czujesz się ociężały, obwód pasa niebezpiecznie powiększa się, a brzuch wydaje dziwne odgłosy, czas zacząć działać! Niezawodne sposoby na wzdęcia!

Chyba każdy, kto przeholowała z jedzeniem czuł kiedyś jakby „kamienie w żołądku”, kolki jelitowe czy odbijanie niestawionym jedzeniem. Wzdęcia powstałe wskutek ciężkostrawnego i zbyt obfitego posiłku są efektem fermentacji jedzenia w przewodzie pokarmowym. Nadmiar gazów rozpiera wówczas jelita i żołądek. Wzdęty brzuch nie tylko niefajnie wygląda, ale również bardzo dokucza.

Na szczęście istnieją  łatwo dostępne, naturalne i niedrogie sposoby na wzdęcia. Mieszanka ziół, którą proponuję działa wiatropędnie, rozkurczająco, przeciwbólowo na żołądek i jelita, a także ułatwia strawienie zalegającego pokarmu. Każde z ziół ma właściwości lecznicze i każde z osoba wspomaga pracę żołądka, jednak zastosowane mieszanki przyspieszy czas „regeneracji” brzucha i szybko przyniesie ulgę. Szklankę ciepłego naparu pij 2-3 razy dziennie.

Na Zdrowie 🙂

 

Grafiki z pixabay.com

 

Syrop malinowy – ile w nim malin?

Syrop malinowy – słodki, pyszny, zdrowy, leczniczy. Działa napotnie i rozgrzewająco. Zalecany jako dodatek do gorącej herbaty, kiedy jesteśmy przeziębieni. Kasza manna polana syropem malinowym przywodzi miłe wspomnienia z czasów przedszkola. W wielu domach syrop malinowy z wodą mineralną lub przegotowaną jest jednym z najczęściej spożywanych napojów. Ale czy faktycznie te najbardziej popularne syropy dostępne zarówno w osiedlowych sklepach, jak i dużych marketach są zdrowe? Ile malin jest w syropie malinowym? Czy taki syrop działa leczniczo, czy wręcz przeciwnie dostarcza mnóstwo cukru i „chemii”?

syrop malinowy

Wybrałam kilka najbardziej popularnych syropów dostępnych praktycznie w każdym sklepie. Niestety widziałam je również u wielu moich znajomych. Stoją z poręcznym dozownikiem w kuchni, gdzie dzieciaki chętnie po nie sięgają.

 

Syrop owocowy o smaku malinowym, Herbapol herbapol

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, woda, zagęszczony sok aroniowy, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), 0,25% zagęszczonego soku malinowego o ekstrakcie ogólnym 65%, zagęszczone soki (z czarnej porzeczki i marchwi), witamina C, aromat.

A na etykiecie: „Syrop bez konserwantów, pasteryzowany”.

No to producent zabłysnął. Trudno, żeby pasteryzowany produkt jeszcze konserwować.

A na pierwszym miejscu w składzie oczywiście wstrętne słodziło, później woda, sok aroniowy (nie malinowy), kwasek cytrynowy i w końcu na piąty miejscu zagęszczony sok – całe 0,25% !!! Przyznam, że jestem w szoku, bo nie spodziewałam się tego po firmie Herbapol. Zbieram szczękę z podłogi i gratuluję tupetu, gdyż na butelce znajduje się napis „Malina”, który jako pierwszy rzuca się w oczy. Ufając, iż producent jest znany z lepszych produktów i to zielarskich, można się nieźle naciąć.

 

Syrop o smaku Malina, Paolapaola_syrop

Składniki: syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, woda, sok malinowy z zagęszczonego soku (3%), środek spożywczy o właściwościach barwiących (koncentrat marchwi i czarnej porzeczki), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), barwnik (karmel amoniakalno – siarczynowy), aromat.

Ech, nie wiem co napisać. Jest to bardzo znany syrop, często dolewany również do grzanego piwa. Obok malin, to on nawet nie stał! W składzie mnóstwo cukru i barwników. Karmel amoniakalno – siarczynowy spożywany w dużych dawkach może wywołać nadpobudliwość, rozwolnienie. Testy dokonywane na zwierzętach wykazały w tym barwniku toksyczne związki. Jak pomyślę, że to świństwo piją dzieci, mam gęsią skórkę na plecach.

 

Syrop o smaku malinowym, Łowiczlowicz-dwa

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, woda, sok malinowy z zagęszczonego soku (2,8%), zagęszczony sok wieloowocowy, koncentrat czarnej marchwi, barwniki (antocyjany i karmel amoniakalno-siarczynowy), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), substancja wzbogacająca – witamina C (kwas L-askorbinowy), aromat.

A na etykiecie piękne, różowe maliny, które ewidentnie wprowadzają w błąd. Jak nie doczytasz, możesz się nabrać. W składzie „aż” 2,8% malin, sok wieloowocowy i marchwiowy. Podkolorowany szkodliwymi barwnikami i wzbogacony syntetycznym aromatem. Może i smak jest podobny do malinowego, ale ile w nim wartości odżywczych? No, ja ich nie widzę.

 

Syrop o smaku malinowym, Dar lata dar lata

Składniki: cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, soki z soków zagęszczonych z: malin (19%) i aronii (11%), woda, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), witamina C, barwnik (karmel), aromat.

Czy to faktycznie taki dar lata? Lato kojarzy mi się ze świeżymi, słodkimi malinami, z których można samemu zrobić pyszny i zdrowy sok. Niestety i w tym przypadku skład nie powala. W prawdzie jest trochę więcej soku w syropie, jednak nadal dominuje cukier 🙁

 

Syrop malinowy, Excellence excellence

Składniki: sok malinowy z zagęszczonego soku malinowego (50%), syrop glukozowo-fruktozowy i/lub cukier, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), zagęszczony sok aroniowy, aromat, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy).

Na etykiecie jest napisane, że „Owoce malin są źródłem m.in. takich substancji jak: witaminy (głównie witamina C), pektyny, olejki eteryczne, garbniki, pochodne cyjanidyny i inne.”

To wszystko prawda, tylko jak można porównać zagęszczony sok z dodatkiem aromatu do świeżych i nieprzetworzonych owoców? Ale i tak z ze wszystkich wymienionych syropów, ten ma najwięcej soku. Niemniej niczym nie przypomina babcinego syropu ze słoika. Czy faktycznie taki doskonały (excellence) ???

 

Przedstawiłam tylko pięć popularnych syropów malinowych, jednak w sklepach jest o wiele więcej firm. Niestety pozostałe mają podobny skład, czyli totalna katastrofa. Taki syrop nie dostarczy witamin, nie wzmocni, nie rozgrzeje, za to zapewni solidną dawkę niezdrowego słodzidła, sztucznych barwników i aromatów. Na szczęście w sklepach ze zdrową żywnością, a coraz częściej również w marketach, można znaleźć niemalże 100% soku z niewielką zawartością cukru. Taki syrop nie potrzebuje aromatów, ani barwników. Dlatego w „uczciwym” syropie nie powinno nic więcej się znaleźć poza malinami i cukrem. Zachęcam do czytania etykiet, gdyż produkty ze sklepu ekologicznego również są lepszej i gorszej jakości.

 

 

 

Czarnuszka – zadziwiające działanie !

czarnuszka kwiat

 

Czarnuszka siewna (Nigella sativa), zwana także czarnym kminkiem, należy do gatunku roślin z rodziny jaskrowatych. Pochodzi z Iraku i Turcji, jednak coraz częściej uprawiana jest w Polsce. Występuje również jako chwast zbożowy. Ta niezwykła roślina była znana już w starożytnym Egipcie, początkowo stosowana jako przyprawa, później roślina lecznicza.

 

W kuchni stosuje się nasienie czarnuszki, z którego najczęściej wytwarzany jest olej, lub spożywa nasiona bez obróbki. Można również zrobić z nich nalewkę, ziołomiód lub wyhodować kiełki.

Mają ostry, korzenny smak. Świetnie nadają się jako przyprawa do kanapek, serów, mięs, kiszonej kapusty. Olej z czarnuszki używany jest najczęściej do sałatek i produkcji niektórych słodyczy.

 

Czarnuszka ze względu na bogactwo aktywnych biologicznie związków, posiada niesamowicie dużo właściwości leczniczych. Znajdziemy w niej zdrowe kwasy tłuszczowe, witaminy (A, E, F, B1, B3, B6), związki mineralne (cynk, selen, żelazo, magnez, wapń, potas, sód), biotynę, aminokwasy, alkaloidy, flawonoidy, fitosterole, fosfolipidy, saponiny i mnóstwo olejków eterycznych.

 

Działanie czarnuszki:

 

wewnętrznie (w postaci oleju lub ziaren)czarnuszka

– żółciopędne

– moczopędne

– wiatropędne

– przeciwbólowe

– przeciwbakteryjne

– grzybobójcze (również wspomagająco przy eliminacji Candidy)

– przeciwpasożytnicze

– przeciwzapalne

– antynowotworowe

– antyoksydacyjne

– wzmacniające odporność (pobudza syntezę interferonu)

– regulujące poziom cukru we krwi

– obniżające ciśnienie krwi

– ułatwiające trawienie

– rozkurczające

– regulujące miesiączkę

– łagodzące objawy alergii

– korzystne przy anemii (podnosi poziom hemoglobiny i erytrocytów)

– przeciwwrzodowe na żołądek

– pomagające zwalczyć Helicobacter pylori

– oczyszczające z toksyn

– antydepresyjne i uspokajające

– wspomagające laktację

 

wewnętrznie (w postaci naparu z rozdrobnionych ziaren)

– przy zapaleniu oskrzeli

– przy nieżytach krtani

– przy nieżytach nosa

– wspomagające wątrobę

– przy kamicy żółciowej

 

zewnętrznie (w formie naparu)

– przeciwtrądzikowe

– w grzybicach skóry

– w atopowym zapaleniu skóry

– przy wysypkach i zmianach wywołanych zakażeniami bakteryjnymi

– przy problemach z włosami (łysienie, wypadanie włosów, łupież)

– przyspieszające gojenie się ran

 

Przeciwwskazania:

– BRAK !

Jednak podczas ciąży lub karmienia piersią, lepiej jej stosowanie skonsultować z lekarzem.

 

Czarnuszka ma niezwykłe właściwości i bardzo szerokie zastosowanie. Chociaż słyszy się o niej od niedawna, znali ją już nasi pradziadkowie. Ostatnio wraca do łask jako roślina lecznicza i aromatyczna przyprawa. Istnieje coraz więcej badań naukowych potwierdzających jej genialne działanie. Zapewne nie wymieniałam wszystkich dobrodziejstw. Pamiętajmy jednak, żeby odczuć poprawę w funkcjonowaniu organizmu nie wystarczy posypać hamburgera czarnuszką, czy popić Coca Colę naparem z tej rośliny. Musimy zmienić styl życia i odżywiania! Czarnuszka może być jednym z elementów zdrowej diety.

 

Na Zdrowie 🙂

 

Photo credit: yamada* / Foter.com / CC BY-SA

 

Krem czekoladowy – pyszny i zdrowy

krem czekoladowy nutella

Czy lubicie nutellę? Trzeba przyznać, że jest pyszna. Świetna do naleśników, bułeczek mlecznych, czy po prostu wyjadania palcem prosto ze słoika. Moje dzieci nie mogą się jej oprzeć, zresztą ja też. Jednak od kiedy przeczytałam jej skład, więcej nie znalazła miejsca w naszej kuchni. Zawiera tylko 13% orzechów i odrobinę kakao, natomiast na pierwszym miejscu jest kosmiczna ilość cukru i rafinowany olej. Znajdziemy też lecytynę z soi i wanilinę, która nawet nie stała obok prawdziwej wanilii. To okropne, że nutellę poleca się jako zdrowe śniadanie dla dzieci.

Żeby nie pozbawiać dzieci tego czekoladowego rarytasu, poeksperymentowałam w kuchni i zrobiłam dwa przepyszne kremy czekoladowe. Zdaniem moich dzieci, ten drugi jest o niebo lepszy od prawdziwej nutelli. Jedynym jego minusem jest fakt, że trudno się od niego oderwaaaać. Uwielbiam sprawiać radość dzieciom i cieszę się, że mogę to robić w zdrowy sposób 🙂

 

Przepis I

Mocno czekoladowy, rozpływający się w ustach i bardzo zdrowy krem czekoladowy. Tak, tak zdrowy, bo zrobiony z obfitującego w witaminy i kwas oleinowy awokado. Do tego banan bogaty w potas i kakao wspomagające koncentrację i redukujące stres.

Składniki:

1 dojrzałe awokado

1 duży dojrzały banan

2 łyżki kakao

syrop z agawy do smaku (ok. 1 łyżki)

Obrane owoce i kakao zmiksuj blenderem na jednolitą masę. Dosłódź syropem z agawy lub syropem klonowym i … zajadaj 🙂

 

Przepis II

Niestety, nie tak zdrowy jak ten pierwszy, gdyż zawiera sporo cukru (w mleku skondensowanym) i mleko krowie, które nie przez wszystkich jest tolerowane. Spora ilość orzechów i kakao wynagradza minusy. Krem jest naprawdę przepyszny i na pewno zdrowszy od każdego innego kupionego w markecie.

Składniki:

10 dkg orzechów laskowych

1 puszka mleka skondensowanego słodzonego

tabliczka (10 dkg) gorzkiej czekolady (min. 70% kakao)

Orzechy prażymy w piekarniku, aż lekko zbrązowieją i obieramy ze skórki. Blendujemy na gładką masę. Mleko skondensowane przelewamy do garnka, dodajemy pokruszoną czekoladę i podgrzewamy do połączenia się składników. Ciepły płyn wlewamy do masy orzechowej. Wszystkie składniki jeszcze chwilę blendujemy. Przelewamy krem do słoiczków i pozostawiamy do wystygnięcia. Resztki kremu z blendera wyjadamy palcem 😉

 

Smacznego 🙂

 

Słodkie placuszki z dyni

placuszki z dyni

Placuszki z dyni na słodko skradły serca moich dzieci, które są baaardzo wybredne.

Kiedy po raz kolejny zastanawiałam się jak tu przemycić trochę nielubianych warzyw w jakiejś smacznej potrawie, pomyślałam o placuszkach. Które dziecko oprze się plackom i to w dodatku słodkim…? 😉 A że sezon na dynię jeszcze trwa, trzeba to wykorzystać. Dynia ma wręcz zbawienny wpływ na żołądek, dlatego coraz staram się coś nowego z niej wyczarować 🙂

 

Składniki:

ok. ½ kg obranej dyni (np. hokkaido)

1 szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej

100 ml gęstego jogurtu naturalnego

1 jajko

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka proszku do pieczenia

olej kokosowy do smażenia

syrop z agawy jako polewa

 

Dynię zetrzyj na tarce o drobnych oczkach. Dodaj pozostałe składniki i dokładnie wymieszaj. Smaż z obu stron na odrobinie oleju kokosowego. Gotowe placuszki polej syropem z agawy, syropem klonowym lub miodem. Możesz udekorować płatkami migdałów.

 

Smacznego 🙂

 

Antybiotyki – pomagają czy szkodzą ?

Okres jesienno-zimowy to u wielu ludzi czas kataru, kaszlu, kichania i dreszczy. Czas, kiedy kolejka do apteki ciągnie się bez końca, a na wizytę u lekarza ciężko się dostać. W przedszkolu katar roznosi się szybciej niż ospa, w szkołach panuje prawdziwa epidemia zasmarkanych nastolatków. Dorośli, nieważne czy jest mróz czy wieje wiatr, niezależnie czy mają stan podgorączkowy czy zachrypnięty głos, muszą o 7:00 rano wstawić się w pracy. Co wtedy, kiedy nie ma możliwości „wyleżeć” choroby, a aspiryna nie pomaga? Niestety, wtedy bardzo często sięgamy po antybiotyk. Jest to zrozumiałe, gdyż chcemy jak najszybciej wyzdrowieć, aby jak najlepiej wywiązać się ze swoich obowiązków.

Jednak nasuwają się pytania: Czy antybiotyk zawsze stawia na nogi? Czy niesie za sobą skutki uboczne? Co tak naprawdę dzieje się w organizmie po jego spożyciu? Dlaczego lekarze tak chętnie przepisują go nawet małym dzieciom?

Antybiotyki są skuteczne jedynie w przypadku zakażeń bakteryjnych, i nie każdą bakterię niszczą. Przy przeziębieniu i grypie branie antybiotyku jedynie osłabi organizm. Najczęstszą przyczyną infekcji jest wirus, na który antybiotyk nie działa, ani nie zapobiega jego przenoszeniu się na innego człowieka. Co więcej, powoduje że bakterie stają się na nie oporne i w przyszłości, kiedy rzeczywiście będziemy potrzebować antybiotyku, może okazać się nieskuteczny.

Parę dni temu w TVN24 ukazał się reportaż, w którym lekarze ostrzegają, że pojawia się coraz więcej bakterii opornych na antybiotyki, a na rynku jest coraz mniej skutecznych leków. Konsekwencją takiego stanu będzie wyższa umieralność z powodu zakażeń, gdyż lekarze nie mają czym leczyć. Światowa Organizacja zdrowia zorganizowała pierwszy światowy tydzień wiedzy o antybiotykach. Dyrektor Generalny WHO twierdzi, że wzrost oporności bakterii na antybiotyki, to kryzys na skalę światową i jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla ludzkiego zdrowia.

Pochopne lub niewłaściwe stosowanie antybiotyku, gdy często nie wiadomo, jaka infekcja występuje, jest szkodliwe dla zdrowia. Ludzie często są przekonani o cudownym działaniu antybiotyków, tymczasem wzrastająca oporność bakterii na antybiotyki, może doprowadzić do prawdziwej epidemii śmiertelnych zachorowań.

Antybiotyki zabijają nie tylko bakterie chorobotwórcze, ale również niezbędne bakterie tworzące naturalną florę fizjologiczną. Zakłóca to równowagę mikrobiologiczną organizmu, ułatwiając tym samym rozwój innych drobnoustroju, jak chociażby grzyba Candida. Flora bakteryjna jest odpowiedzialna za prawidłowe trawienie, jej zachwianie jest przyczyną wzdęć, mdłości, biegunki. Podczas trwania kuracji antybiotykowej często bierzemy probiotyki, żeby uzupełnić niedobory przyjaznych bakterii. Jednak flora bakteryjna regeneruje się kilka miesięcy i co najmniej przez dwa należy dostarczać solidnej dawki probiotyków, tymczasem zaprzestajemy suplementowania probiotyków z chwilą zakończenia antybiotykoterapii.

Na własnej skórze przekonałam się o działaniu antybiotyków. Przez kilka ostatnich lat często chorowałam, zdarzało się, że w ciągu roku w sumie przez dziewięć miesięcy miałam jakąś infekcję. Nawracające zapalenia płuc, zatok, krtani,migdałków. Zamiast położyć się do łóżka, szłam do pracy i brałam antybiotyk za antybiotykiem. Ledwo stałam na nogach, temperatura mojego ciała wahała się w granicach 35 stopni, a mój organizm się poddał. Doszło do tego, że tak uodporniłam się na antybiotyki, że żaden nie pomagał. Kiedy po dwóch miesiącach ciężkiego i przewlekłego zapalenia zatok, trafiłam do bardzo polecanej pani otolaryngolog, dostałam kolejne trzy specyfiki: na infekcję, na grzybicę (bo pewnie po drodze ją dostałam) i na alergię (bo być może to od alergii). Usłyszałam, że „może któryś zadziała”. Poczułam się jak królik doświadczalny! Podarłam wówczas receptę i wzięłam swoje zdrowie w swoje ręce. Faszerowałam się imbirem, czosnkiem, ziołami. Stawiano mi bańki, robiłam inhalacje, no i w końcu położyłam się do łóżka, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia. Po dwóch tygodniach byłam zdrowa. Od tamtej pory minęło ponad pół roku. Między czasie łapałam lekkie infekcje, jednak już nie wzięłam żadnego antybiotyku. Okazało się, że istnieją skuteczniejsze metody. Niestety wielomiesięczne kuracje antybiotykowe zrobiły swoje. Mój organizm stał się słaby, byłam cieniem człowieka. Pojawiło się zapalenie jelit i poważne kłopoty z tarczycą. Kiedy trafiłam do lekarza zajmującego się medycyną chińską, stwierdził, że praktycznie nie mam energii, a mój organizm jest wyeksploatowany do granic możliwości. Teraz od kilku miesięcy leczę się, ale naturalnie. Każdego dnia staram się walczyć ze skutkami farmakologii. Postanowiłam, że więcej nie pozwolę eksperymentować z moim ciałem.

Nie namawiam do niebrania antybiotyków. Rozumiem, że czasami są niezbędne, a nawet mogą uratować życie. Jednak nie warto ich nadużywać. Czasami lepiej położyć się do łóżka i spróbować metod, które działają trochę wolniej, ale których skutkiem ubocznym jest lepsza odporność i samopoczucie.